Na pokerowym blogu Agnieszki pojawił się nowy wpis. Możemy w nim przeczytać nie tylko o urokach gry w pokera. Dowiemy się między innymi, co można obejrzeć w kinie, gdzie się odprężyć lub wybrać się na zakupy i jak wziąć szybki ślub w typowo lasvegaskim stylu.
"Jak długonoga piękność, WSOP cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Płacimy wpisowe i już jesteśmy „in“. Możemy grać ramię w ramię z pokerowymi sławami i mamy takie same szanse, by zwinąć główną nagrodę.
Wiele już napisano o turnieju, ale przecież nie samym pokerem człowiek żyje. W czasie turnieju lud musi zaspokoić podstawowe potrzeby. Musi coś zjeść i skorzystać z toalety. A to juz nie jest takie proste... W turnieju grają tysiące ludzi, którzy mają przerwę w tym samym czasie. Dziękowałam Bogu, że jestem kobietą (chyba że był to babski turniej), bo kolejka do męskiej toalety nie miała końca. Podobnie z resztą jak we wszystkich knajpach. Nawet dostajesz bon na jedzenie razem z wpisowym, ale nie udało mi się z niego skorzystać. Mogłam na spokojnie dostać się do knajpy po wylocie z turnieju, ale jakoś przestawałam być wtedy głodna."
Więcej na pokerowym blogu Agnieszki Rylik |